Jak zaznaczyłam w zwiastunie nie miałam serca dłużej znęcać się nad Delsikiem
Ken bo tak się nazywa mój ludziki, nie ma nic wspólnego z Kenem od Barbie. Moim zamiarem było stworzyć postać przypominającą ludność pochodzenia polinezyjskiego, a wyszedł osobnik na pograniczu Europejczyka i Azjaty, który jak się okazało podbił serca rodowitych mieszkanek Sulani i nie tylko.
Zwłaszcza jedna z nich Anita mieszkanka Copperdale zadała sobie sporo trudu aby zwrócić na siebie uwagę Kena. Spotkali się o ile dobrze pamiętam trzykrotnie i po trzeciej randce zakończonej upojną nocą dziewczyna ni stąd, ni zowąd zniknęła. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pojawiła się jak gdyby nigdy nic po jakiś czasie, w odmiennym stanie.
Szczęśliwy ojciec postanowił stanąć na wysokości zadania i po cichu wszedł w związek małżeński oraz kupił nowoczesny dom z wszelkimi wygodami.
Powiem szczerze, że nie przepadam tak jak Persi za wychowywaniem dzieci w grze, to jednak dla tej pary zrobiłam wyjątek. Być może dlatego, że jest to pierwsza para, która praktycznie decyzje życiowe podjęła samodzielnie bez " pośrednika".
Życie przynosi dobre i złe chwile, jak na razie tych dobrych jest więcej. Maluch rozwija się prawidłowo... a ja czekam na pierwszą zmianę wiekową




