Pamiętniki wampira, część 3 - Rozrywki miejskie oraz początki pewnej wampirzej dynastii

Awatar użytkownika
Percival159
Bloger
Posty: 80
Rejestracja: piątek 11 cze 2021, 12:06
Origin ID: Percival159

Pamiętniki wampira, część 3 - Rozrywki miejskie oraz początki pewnej wampirzej dynastii

Post autor: Percival159 » środa 10 lis 2021, 18:44

Dziś ostatni odcinek ze screenami sprzed dwóch lat, choć parę nowych też jest. Jeśli będą kolejne odcinki, to już tylko z nowymi screenami. :)

Część 3 – Rozrywki miejskie oraz początki i perypetie
pewnej wampirzej dynastii…


Witajcie drodzy czytelnicy, to znowu ja – wampir Vitalij Romano. Właśnie wróciłem do spisywania moich wspomnień i oto przed Wami kolejny odcinek „Pamiętników wampira”. Wiem, że całkiem niedawno ukazało się „Mroczne dziedzictwo”, spłodzone przez jakiegoś anonima, ale nie radzę Wam czytać tej szmiry, ani jej tu nie zalinkuję. Nie mam zamiaru promować gniota, w którym zostałem przedstawiony jako idiota nie potrafiący oszacować wartości działki budowlanej. Domyślam się, choć nie mam pewności, że ten bezecny paszkwil został napisany przez Salima Benali… Tak się kończy szczerość wobec znajomych! Eh, nigdy więcej!

Ale wracając do pamiętników, przypominam że cofamy się do czasów, gdzie mam jeszcze krótką fryzurę, pewnych rzeczy nie umiem i jestem przed korektą zgryzu. A jak wiecie, nowy układ zębów u wampira całkiem zmienia twarz… ;)

***


Głównym zajęciem, z którego żyłem coraz lepiej - było malowanie obrazów. Owszem, rzuciłem się w wir przemiłych miejskich rozrywek, ale to nie oznaczało że pokochałem prokrastynację. Oj, nie… Nadal wiele godzin w ciągu doby spędzałem na pracy zawodowej.

Zabawa zabawą, jednak simoleony w kieszeni musiały się zgadzać, a za rozrywki trzeba było mieć czym płacić. Bo z próżnego – wiadomo - nawet Salomon, choć taki mądrala, nie naleje. Podobnie jak żaden inny biblijny patriarcha… Zresztą, gdzie takiego szukać? Wszyscy już dawno cztery metry pod ziemią. A nawet, gdyby który żył, to niekoniecznie chciałby nalać, znaczy się grosza dać… wampirowi.

Moi przyjaciele - czyli starzy zamożni krwiopijcy - nie pamiętali już jak to jest, gdy bieda zagląda w oczy. Przybywali w odwiedziny o każdej porze, wieczornej czy nocnej, a ja spuszczałem ich na drzewo… a dokładniej wysyłałem na kanapę.

Praca1.jpg

Upływały długie godziny. Szron pokrywał okna,woda zamarzała w kranie, ludzie zaczynali dokarmiać zwierzęta w lesie... No dobra… chodzi o to, że zrobiło się trochę chłodniej, więc się przebrałem. ;) Piszę to po to, żeby nikt się nie przyczepił, że na kolejnym zdjęciu jestem w innych łachach… :D

Caleb opróżnił w tym czasie kilka szklanek napojów. Oczywiście bestia nienauczona była sprzątać. Ale to jeszcze nie powód, by sobie myślał, że ja to wszystko umyję. Postanowiłem, że gdy kończę robotę, to wygłoszę kazanie o zostawianiu brudu na stole. Z niektórymi trzeba jak z dziećmi…

Kątem oka zarejestrowałem, że przybył Tulio i włączył telewizor. Nie słyszałem, by otwierał drzwi wejściowe, więc musiał wlecieć – pod postacią nietoperza – przez okienko w sypialni.

Praca2.jpg

O czym to ja chciałem? A! O wannie!


Dzięki pracy, simoleony spływały do mojej kieszeni wartkim strumieniem. Postanowiłem więc zaszaleć i kupiłem wannę z hydromasażem. Taką wielką! Trochę było zachodu z jej montowaniem, bo nie chciała się zmieścić w łazience. Dopiero trzecia ekipa fachowców wpadła na pomysł, jak sobie z tym fantem poradzić… Otóż, zamienili kuchnię i łazienkę miejscami, przy czym tę drugą dodatkowo powiększyli o część przedpokoju.

Dzięki tym roszadom, mogłem cieszyć się ustrojstwem, jakiego prawie żaden Sim nie ma w małym blokowym mieszkanku. I nie mówię tu o dwu czy więcej piętrowych apartamentach - gdzie mieszkańcy zakładają strój sportowy, by przebiec z jednego końca na drugi – tylko o zwykłych klitkach.

Na inaugurację jesiennego sezonu wannowego przybyli: Salim Benali i Caleb Vatore.

wanna_z_hydromasażem1.jpg

Skoro znów mowa o rozrywkach, to pociągnę temat. Tym razem, pozwolę sobie wspomnieć o jednej z tych wątpliwych, niemiłych dla mnie osobiście.

Któregoś popołudnia, zaraz po tym jak wykupiłem pełną „odporność na słońce”, smakosz Caleb namówił mnie na odwiedzenie Festiwalu Smaków albo Żarcia, czy jak to się tam nazywa…

Festiwal smaków1.jpg

Cóż… wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że jak ostatni idiota, podczas dobierania wampirzych słabości, całkiem bezmyślnie zdecydowałem się na skręt kiszek po spożyciu simowego jedzenia. Głupio było odmówić przyjacielowi, więc jadłem i jadłem kolejne dania, a w międzyczasie witałem się z toaletą. Gdybym się postarał, zdążyłbym policzyć wszystkie bakterie pływające w klopie. I jakby było trzeba - mógłbym robić za mikroskop jakiegoś naukowca badającego kanalizację.

festiwal smaków2.jpg

Wysiedziałem tu ponad dwie godziny. Potem zdecydowałem, że przenosimy imprezę w inne miejsce, żeby przepłukać gardło i potraktować mój biedny żołądek czymś łagodniejszym… Poszliśmy więc do pubu na Wieczór Duchów. Trochę niezręcznie wyszło, gdyż ja wiedziałem gdzie się pakujemy... za to Caleb - niekoniecznie.

Wieczór duchów 1.jpg

Kupiłem sobie drinka. Caleb również, a tymczasem duchy teleportowały się, tylko sobie znanym sposobem, do pubu…

Wieczór duchów 2.jpg
Wieczór duchów 3.jpg
Wieczór duchów 4.jpg
Wieczór duchów 5.jpg

Sytuacja się nieco skomplikowała… Na szczęście dołączył do mnie Teodor, wspólnie zwarliśmy szyki i uspokoiliśmy Caleba. Znaleźliśmy stolik, usiedliśmy i rozmowa zeszła na nieco dziwne tory. Obaj bowiem, z jakiegoś powodu, uczepili się mojej osoby… Choć nie, czekajcie, nie obaj, bo zaczął… Caleb.

Wieczór duchów 6.jpg
Wieczór duchów 7.jpg


Ha, ha! Oczywiście, że Teodor miał rację i prawił jak należy. Żaden wampir nie zajadał się komarami! Postać nietoperza przyjmowaliśmy po to, by sprawnie przemieszczać się z miejsca na miejsce oraz by korzystać z innych, całkiem miłych przyjemności. Jednak w tamtym czasie byłem jak dziecko we mgle. Mimo połykania kolejnych stopni wampirzego wtajemniczenia, o wielu rzeczach nadal nie wiedziałem, lub nie chciałem wiedzieć.

***


Jak pewnie się domyśliliście, dla wampirów czas nigdy nie miał znaczenia. O ile nie zrobiliśmy czegoś głupiego, nasze życie nigdy się nie kończyło.

Upływały kolejne kolejne lata, a my stawaliśmy się coraz mocniejsi. Choć nadal żaden z nas nie dorównywał Vladowi, który wciąż dzierżył berło Wielkiego Mistrza. I nieoficjalnie panował nad wszystkimi wampirami ze swego zamku na Wzgórzach Forgotten Holow.

W tym czasie dorósł syn Tulia Rimbaud – Michał. I odkrył, że wielki Vlad nie jest jego ojcem. Prawdopodobnie przyczyniły się do tego narodziny prawowitego dziedzica hrabiego, czyli Krzysztofa Strauda. Wszak wiadomo było, że koszula bliższa ciału niż sukmana i stary nie będzie traktował bękarta tak samo, jak rodzonego syna…

Nadszedł dzień, w którym młody Michał napisał do Tulia list i zaprosił go na zamek. Nie powiem, był to szok dla nas wszystkich. Uznaliśmy, że Vlad niechybnie maczał w tym palce. Prawdopodobnie postanowił pozbyć się pasierba i uznał, że gdy chłopak pozna swego prawdziwego ojca, wyniesie się z domu.

Tulio postanowił wziąć temat na klatę i przyjął zaproszenie. A ja zdecydowałem się wesprzeć go w trudnej roli rodzica. Sprawdziłem czy działa mój aparat fotograficzny w smartfonie i poszedłem z przyjacielem…

Spotkanie ojca z synem po latach wycisnęło jedną łzę z mego lewego oka.

Syn Tulia1.jpg
Syn Tulia2.jpg

Michał Kaliente (nosi nazwisko po matce) właśnie wszedł w wiek nastoletni i jak się okazało, odziedziczył po Tuliu wampirze geny.

Wchodząc do rezydencji Straudów, natknęliśmy się na dość ciekawą scenkę. Udawałem, że bawię się telefonem, jednocześnie klikając przycisk do robienia zdjęć. I oto macie:

Straudowie.jpg

Nie wiem czy mi się zdawało, ale Vlad coś nie bardzo był zadowolony… z obrotu akcji. W tle stanął Krzysztof, prawowity dziedzic rodu Straudów. Krzysztof, który był brzydki jak noc i jak widać bardzo „kochał” swego przyrodniego brata…

Dziedzic Straudów2a.jpg

Zapomnijmy na chwilę o Tuliu i jego rodzinnych sprawach, wrócimy do tego później. Tak się składa, że jest jedna rzecz, o której chciałbym Wam powiedzieć, tylko nie wiem jak… A mianowicie, znów udałem się na wieczór zakutych łbów… i że tak powiem, no właśnie… Nieważne, to znaczy… obejrzyjcie to sobie na załączonych obrazkach.

plazma1.jpg
plazma2.jpg

Rozmowa nie trwała długo i dziś z perspektywy czasu stwierdzam, że ten Sim musiał być jakimś zawodowym sprzedawcą z osiągnięciami albo akwizytorem znanej firmy, bo nie wiem jak to się stało, że…

plazma3.jpg
plazma4.jpg

I tak oto, za plecami pani spokojnie nalewającej komuś drinka, przestałem być wampirzym prawiczkiem. Zarówno w rozumieniu Teodora (bo wyssałem faceta), jak i Tulia (bo sam jestem facetem).

Nic strasznego z tego nie wynikło… Wyssany Sim pokimał godzinkę, po czym podniósł się z podłogi. Spotkałem go w drzwiach i zapytałem, czy dobrze się czuje? Popatrzył na mnie zdziwiony i wzruszył ramionami. Zupełnie mnie nie poznawał… Doszedłem więc do wniosku, że troska w jego przypadku była zbyteczna. Przez moment zastanawiałem się, czy nie zapłacić nieborakowi za poddanie się mojemu gardłu i zębom, ale potem machnąłem ręką. W końcu to jakaś forma kupowania cudzego ciała, a tego nie chciałbym praktykować.

Pewnie jesteście ciekawi, czy mi smakowało? Cóż, muszę przyznać, że poczułem ogromny przypływ sił i mocy. Zupełnie tak, jakbym nagle został panem świata. Krew była dobra, pikantna, aromatyczna. Za życia – jeśli jakieś wcześniej miałem - skończyłoby się pewnie na wymiotach i obrzydzeniu. A teraz… uznałem, że to całkiem fajne doświadczenie! I powiem Wam, że nie męczyło mnie poczucie winy. Raz, że człek sam chciał, dwa że nigdy nie miałem wpływu na to – kim się stałem.

To, co napisałem powyżej, nie oznaczało, że rzuciłem się na wysysanie Simów jak leci. Owszem, jeśli zdarzył się ktoś chętny i namolny, to czemu nie? Czasem korzystałem. Jednak nigdy nic na siłę. Teodor twierdzi, że jestem głupcem, lecz mnie to nie przeszkadza. Bo raz, że – chętnych do gryzienia nie brakuje, dwa – że lubię owoce plazmowe… I wreszcie trzy – że w buddyzmie umiejętność spojrzenia na świat z punktu widzenia głupca jest mądrością na wagę złota i oznaką oświecenia…

***


Żeby nie kończyć tego odcinka krwiopijczym akcentem, wrócę do tematu Tulia, a właściwie jego potomstwa. Tak się złożyło, że nastoletni Michałek z ogromnym hukiem zatrzasnął za sobą drzwi Vladowego zamku, spalił wszystkie mosty, po czym przeprowadził się do Nieczosnkowej Posiadłości! I złożył papiery w urzędzie o zmianę nazwiska.

Ale… to nie wszystko! Po krótkim czasie ktoś rozpuścił dziwną wieść, że w domu braci Rimbaudów pojawiło się niemowlę. Prawdziwe, żywe niemowlę!

Musiałem sprawdzić tę plotkę, więc w te pędy pognałem w odwiedziny do przyjaciół i faktycznie… ujrzałem kołyskę! Oprócz dziecięcia, w rezydencji mieszkała też przez chwilę jakaś kobieta. Nie wiem dokładnie, co się z nią potem stało, gdyż podczas kolejnej wizyty już jej nie zobaczyłem*.

Ale maleńki wampirzy pomiocik został… I kto okazał się szczęśliwym tatulkiem? Tak! Dokładnie! Strzał w dziesiątkę! Oczywiście, że Tulio…

Rimbaud junior nr 2.jpg

Temat okazał się na tyle frapujący, że nie obyło się bez komentarzy.

Potomkowie Tulia1.jpg
Potomkowie Tulia2.jpg

To prawda, wampiry się nie starzeją. Osiągają wiek młodego dorosłego i na tym koniec. Ale to nie oznacza, że duchowo i intelektualnie zawsze pozostają w dobrej formie. Cóż, zdarzają się kilkusetletni krwiopijcy z demencją. To są ci, którzy porzucili dbanie o siebie. Zbyt długie życie oraz świadomość, że wszystko wokół nas przemija może powodować wahania nastrojów i depresję. Z upływem kolejnych setek lat, zwyczajnie przestaje się chcieć robić cokolwiek…

Oczywiście taki marazm nie dotyka wszystkich, jak leci. Każdy bowiem ma inną psychikę i wrażliwość. Wiele wampirów, mimo słusznego wieku wciąż cieszy się życiem oraz rosnącymi w siłę mocami. A ci, którzy się zagubili i stracili poczucie sensu, zawsze mogą wrócić do świata i odzyskać to wszystko co odrzucili. Nasze ciała i umysły w odróżnieniu od ciał i umysłów zwykłych Simów, potrafią się regenerować i wracać do dawnej, doskonałej formy.

Koniec części trzeciej

*Pojawienie się dziecięcia wraz z matką w Nieczosnkowej Posiadłości zaskoczyło nie tylko Vitalija, ale i mnie! :D No… tego nie było w planach. Randomowa matka zapodziała się gdzieś podczas przenosin rodziny do nowej rozgrywki… A tak naprawdę, zabrakło dla niej miejsca, bo żeby zachować relacje i jakąś tam pamięć Simów o sobie nawzajem, przenosiłam ich w paczkach po osiem sztuk. Niby można to wszystko ustawić po raz kolejny (w MCCC), ale wolałam zrobić to po swojemu… I dla kobity zabrakło miejsca, a jako że nie przypadła mi za bardzo do gustu (nie było chemii między nią a Tuliem), to stało się to bez specjalnego żalu z mojej strony.

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 1854
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » czwartek 11 lis 2021, 19:04

Noc za noca dzień za dniem i z kazdym takim dniem wampirze moce Witalija wzrastają. Ale nie ma nic za darmo jak przeknal sie nasz bohater rzygając w toalecie po spozyciu normalnego posiłku. Jesli jestes wampirem to odzywiasz sie krwia lub soczkiem z owocu plazmowego a nie kotletem i nie dla ciebie są festiwale smaków.
U przyjaciól Witalija dzieje sie duzo - a szczególnie u Tulia. Vlad spiknął sie z jedna z sióstr Kaliente ( nie znosze tych bab) i dorobił sie wlasnego rudego potomla - rudy wampir to jest coś :cat_mwaha: W ten sposób Tulio pozbawiony przybranej rodziny, wystawiony za drzwi Valadowego zamku znów zamieszkal z tatusiem. Jednak i tam nie usiedzial spokojnie tylko przygruchal sobie (chyba za pomocą MCC) jakąś panienke i zrobil jej dzidziusia. Panienka znikła mu z zyciorysu (przy pomocy Stworcy) ale dzisziuś został bo chyba Stwórca był ciekaw co z tego wyrośne :)
Witalij jednak dalej nie jest zaciekawiony plcia przeciwna (zaczynam podejrzewać ze jest gejem XD) i jedynym krokiem jaki wykonal w kierunku utraceniu niewinnosći było nadgryzienie nachalnego sima - trzeba jednak przyznac ze gość sam tego chciał.

Usmiałam się :cat_mwaha:
ORIGIN ID Kreatora Champion of Answers on EA AHQ

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 2359
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » piątek 12 lis 2021, 00:23

Szklanka krwi na starość-padłem :D
Fajnie,że jest kontynuacja choć może raczej... zdaniem bohatera bynajmniej-nowe rozdanie bo starego się wstydzi i wypiera :D
Tu nastały prawdziwe luksusy, wanny dla trojga :D Przy okazji padła odpowiedź na niebanalne pytanie; czego boi sie (lub bac może) wampir :O
Rozbroiły mnie dialogi o zaletach znietoperzenia a od biedy komary maja cos wspólnego i z ich pożywieniem i z nimi samymi (znaczy z wampirami bo zagmatwałem) :D
Dalej historia z pasierbem i konotacjami do tronu przypomina bez mała historie rodem z realnego średniowiecza więc robi się mroooczno :88-japanese-ogre:
Wątek z chorobliwa fascynacją wampiryzmem (tudzież konkretnym idolem?) tez zabawny i troche chyba mógłby byc inspirowany rzeczywistymi zachowaniami np niektóych fanówmuzyków czy aktorów :D
U Rimbaudów ostre rozmnażanie rozmnaża problemy ,nic dziwnego że ktoś tu ostatecznie ma głowę na karku i potrafi walnąć pięścią w stół :O
Nie dziwie się twórcy ich żywota, że bywa tym wszystkim zaskoczony :D Ostatnio gdy przez MC wywołałem sobie deszczową pogodę, ludzik natychmiast i bez pytania zaczął mkąpać sie w deszczu na ulicy w stroju Adama :O Ja tej gry chyba nigdy nie zrozumiem ale za to ją lubię na swój sposób :D
:a_bravo:
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
bobas52
Mistrz Humoru
Mistrz Humoru
Posty: 1266
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 19:12
Lokalizacja: Gliwice
Origin ID: bobas52

Post autor: bobas52 » piątek 12 lis 2021, 17:23

No cóż pieniądze możne i szczęścia nie dają... ale dają możliwość wyboru nieszczęść :nawet Vitalij to wie, dlatego pracuje, maluje i zbiera skrzętnie każdy grosz aby móc np. skorygować zgryz lub kupić sobie wypasioną wannę :D
Jak widać jego pobratymcy wpadają do niego bez zapowiedzi, objadając gospodarza i pozostawiając po sobie trudny do opisania bałagan. Jakby tego było mało, namówili go również na festiwal smaku, który Vitalij przypłacił rozstrojem żołądka. Bo kiedyś nieopatrznie ktoś za niego zadecydował, że nie będzie tolerował simowego jedzenia :09-winking-face: .

Gdyby nie wieczór duchów przypuszczalnie nasz bohater nadal mógłby dumnie mówić o sobie, że należy do tego odłamu wampirów, które: nie piją krwi ludzkiej i nie potrzebują szkolić się w przyjmowaniu postaci nietoperza (która jak się okazuje, znacząco urozmaica seks) :) .
Na wieczorze tym zyskał, dzięki kolegom, więcej wiedzy niż ze studiowania ksiąg o wampiryzmie. Teodor i Caleb zasiali ziarno ciekawości. Wykiełkowało ono przy następnej wizycie, tym razem na wieczorze rycerskim. Po raz pierwszy Vitalij wypróbował nowego "jedzenia", które namolny delikwent sam mu podał na "tacy" a raczej rąsi :D .

U Ciebie jak widać ród wampirzy ma się dobrze za sprawa Tulia i dziarskiego Vlada, na którego poleciała jedna z sióstr Kaliente. Nowy potomek hrabiego to zapewne nowe perypetie w rodzinie Straudów.

Chociaż Vitalijowi nie spieszno zostać ojcem, to jednak perspektywa samotnej starości i braku kogoś kto mu na "starość" poda szklankę krwi, może okazać się na tyle przekonującą, że i w tym temacie - zmieni zdanie ... poczekamy, zobaczymy :lol:

Awatar użytkownika
Percival159
Bloger
Posty: 80
Rejestracja: piątek 11 cze 2021, 12:06
Origin ID: Percival159

Post autor: Percival159 » poniedziałek 22 lis 2021, 12:48

Dziękuję Wam kochani za komentarze. :) :hearts/sparkling-heart: Trochę z opóźnieniem się tu pojawiam, ale niekiedy czasu bywa mniej niż by się chciało.

@kreatora - Cóż, to prawda, nie każdy wampir może uczestniczyć z powodzeniem w festiwalu smaku. Jak ma łeb na karku i umiejętnie dobiera słabości, albo całkiem je sobie resetuje za pomocą kodu, to może wszystko!. Bo kto bogatemu zabroni? :a_rolling: :a_grin2: Ale tu trzeba myśleć, a nie jak Vitalij - iść na żywioł. :lol:

I tak, Tulio faktycznie namieszał, najpierw jeden syn z Kaliente (też nie przepadam za siostrami), czyli Michałek, który po osiągnięciu wieku nastoletniego uciekł od matki i wprowadził się do Nieczosnkowej Posiadłości, i spadł ojcu i stryjowi na głowę. 8-) A potem drugi syn z jakąś NPC, którego imienia (znaczy się tego syna) sama nie pamiętam. Ale to póki co to jeszcze małe dziecko, więc zdążę sprawdzić. ;) Ciekawa jestem co z niego wyrośnie, choć już wiem na pewno, że nie będzie miał jasnoszarych włosów, jak ojciec, stryj i brat.

Co do orientacji Vitalija, to szczerze mówiąc, za bardzo się nad tym nie zastanawiałam, bo pochłonęły mnie inne wątki. Ale patrząc na to, jak zachowuje się w grze, to można rzec, że na dwoje babka wróżyła. A dlaczego? No cóż, z tego co zauważyłam, mój pixelek płci nie bierze w ogóle pod uwagę, za to urodę, "przystojność" - jak najbardziej! Owszem, przyjmie zaloty płci obojga, o ile są piękni czy przystojni i po jego myśli. Awanse brzydkich bądź średnich NPC - odrzuca z malowniczym obrzydzeniem na twarzy. Gestykuluje z wyraźną irytacją i odsuwa się na "bezpieczną" odległość, szczególnie, gdy zdarza się to podczas rozmowy z grupką Simów. Potrafi udawać, że gryzie, by po chwili obrazić podrywaczkę czy podrywacza. A oprócz tego, że jest wybredny jak diabli, to ma problem z utrzymaniem stałych relacji miłosnych. Stąd wątku romantycznego jeszcze nie było i nie mam pojęcia czy będzie, bo ta menda jest zbyt chaotyczna i nieobliczalna jeśli chodzi o miłosne relacje! A szkoda, bo nie powiem, kiedyś przydałby się jakiś potomek... ;)

@SimDels - A wiesz, że sama nie skojarzyłam, że komary mają wiele wspólnego z wampirami? A mają, bo piją ludzką krew, jakkolwiek to nie zabrzmi. No cóż, to mogłaby być taka forma zastępczego karmienia się u wampirów. Choć żeby poczuć, że coś się spożyło, to te 3 tysiące komarów dziennie może być za mało. ;) Informację, że nietoperze zjadają taką ilość komarów dziennie znalazłam gdzieś w necie, spodobała mi się, więc zamieściłam w opowiastce. ;)

Co do chorobliwego zainteresowania wampiryzmem, to masz rację, to bardzo przypomina zachowania fanów zafascynowanych aktorzy, muzycy, tracących rozsądek podczas spotkania z idolem. Troszkę to sobie poobserwowałam ogrywając "Zostań gwiazdą", tam nawet wysysanie nie było potrzebne, by fan padł bez czucia na ziemię. Niektórzy potrafili zemdleć kilka razy podczas jednego spotkania. Pewnie niewiele z niego wynieśli. :a_grin2:

W rodzinie Rimbaudów, Teodor jako ten znający najlepiej wartość pieniądza - trzyma wszystkich twardą ręką. Ale czy powstrzyma dalsze rozmnażanie, nie jestem pewna. Wszak MCCC to bardzo poważny przeciwnik. :D :D :D

A Twój Sim nieźle dał czadu, biegając w stroju Adama po deszczu! :D :D Zabawnie to musiało wyglądać. Moi nie mają szans na coś takiego, bo wyłączyłam deszcz w opcjach gry. :85-smiling-face-horns: Dopóki tego nie zrobiłam, prawie codziennie lało...

@bobas52 - Vitalij lubi simoleony i wygodę życia, którą dają, dlatego pnie się po szczeblach kariery i zarabia, zarabia, zarabia... Najbardziej opłaca się wystawiać obrazy na Plopsy. Zdarzyło mi się tam sprzedać arcydzieło za 20 czy 30 kilka tysięcy. Picie simowej krwi, nawet w ramach jakichś zasad - to nowe doznania; podobnie jak przyjmowanie postaci nietoperza. Prędzej czy później, każdy wampir musi przez to przejść, gdyż natura sama się odezwie i wywoła zaciekawienie tematem, bądź tę jedną chwilę zapomnienia. ;)

Jeśli chodzi o słabości, to na pewnym etapie gry - zaczynają przeszkadzać. Na szczęście są kody i można sobie je dobierać jak się chce, albo całkiem z nich zrezygnować. Bo kto to widział, żeby stary, silny wampir co chwilę musiał się z czegoś wycofywać, bo... słabość. Krwiopijcze pisklaki, jak najbardziej mogą sobie nie radzić z tym tematem, ale i one z czasem się uczą...

Myślę, że syn Vlada, czyli rudy wampir ma potencjał do mieszania w życiu innych wampirów w przyszłości. Wszak kiedyś się mówiło, że co rude, to wredne. Ja tak wprawdzie nie uważam, ale jako motyw do fabuły komiksu, może to być ciekawa rzecz. A jak będzie naprawdę, czas pokaże. ;)

Potomka Vitalija bardzo chętnie bym zobaczyła w grze. I pewnie kiedyś się pojawi, choć motywacją niekoniecznie będzie szklanka krwi na starość. :D ;)

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 1234
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » środa 24 lis 2021, 20:18

Śledzę historyjkę od samego początku, świetnie piszesz i na dodatek ubarwiasz ją humorystycznymi tekstami. :a_bravo:
Życie dość brutalnie potraktowało Vitalija pozbawiając go człowieczeństwa i fundując amnezję. Jako „raczkujący” wampir musiał sporo się nauczyć, ale dobrze sobie radził.
Nawet opanował tajemną moc opuszczania ścian domu, by przewietrzyć mieszkanie. :03S-face-with-tears-of-joy:
Zyskując grupę wampirzych kumpli, nie czuł się już taki wyobcowany. Przeprowadzka do nowego miasta też była dobrym pomysłem, bo mógł się spełniać jako malarz i odkrywać uroki życia. Przy okazji został rozprawiczony przez honorowego dawcę krwi. :31-face-open-mouth:
Wampirze rody mocno się rozrastają, a szczególnie Tulio. Chyba bidulek faktycznie przejął się tym, że w pewnym momencie nie będzie umiał doczłapać się do pożywienia.
Myślę, że Vitalij już się pogodził ze swoją przemianą, ale ma jeszcze w sobie odrobinę człowieczeństwa, bo nie wysysa wszystkich napotkanych, którzy nie zdążyli uciec na drzewo, choć i to by im pewnie nie pomogło. :D

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wampiry i inni, czyli bajki Percy”