Co jest grane? - Nasza ulubiona muzyka

O kocie, samochodzie, pracy i o niczym. Chcesz pogadać o czymś innym niż nasze piksele? Proszę bardzo!
Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Re: Co jest grane? - Nasza ulubiona muzyka

Post autor: Alibali » poniedziałek 12 lis 2018, 13:09

Miszka - do głowy mi nie przyszło, że muzę z koncertu tu wkleiłeś. Super!

Teraz dla relaksu coś. Bo złapałam się na tym, że zamiast sobie wypoczywać w ten kolejny dłuugi weekend - złapałam się za ścierę...
Zapominając, że miałam swój własny hymn... A nawet dwa!




Awatar użytkownika
Fredra
Miłośnik zwierząt
Miłośnik zwierząt
Posty: 168
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 16:25
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: granatoweszklo
Kontakt:

Post autor: Fredra » niedziela 02 gru 2018, 13:39

Trochę z innej beczki, ostatnio odkryłam Erika Satie i jego Gymnopédies oraz Gnossiennes. Absolutnie pokochał i nie mogę przestać słuchać ♥




Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » poniedziałek 03 gru 2018, 18:15

Wiesz co, Fredrusiu - słucham i słucham i robi mi się coraz smutniej. Ale pragnąc zrozumieć twoje zauroczenie zawzięłam się i wysłuchałam do końca. Bardzo jakoś dołująco na mnie wpłynęła ta muzyka. Nie uważam się za znawczynię, ale gdzieś w tle porównałam drobne dźwięki do drobnych kroków dziecka, które dopiero zaczyna stawać na nózki i nęci je bieganie po domu. Zadałam więc sobie więcej trudu i poczytałam o utworach - i faktycznie - coś z dziećmi mają wspólnego :)

Dziś jest mi bardzo smutno, więc rozweselam sięczym mogę - procentami, muzyką... Miałam kiedyś gierkę kardridżową (do nintendo) - taki pingwinek jadący po lodzie i po drodze łykający rybki. Gierka jak gierka, ale jaki piękny walc był tłem muzycznym! Znalazłam nawet wykonanie pod dyrygenturą uwielbianego przeze mnie Andre Rieu




Wszystkie koncerty prowadzone przez Andre Rieu - to majstersztyk - choreografii, scenografii i niewymuszonego humoru. Warto poszukać innych.

Boniu, jak chciałabym choć raz taki koncert zobaczyć na żywo...



Na tych przykładach można zobaczyć, że muzykę poważną można podać w sposób, który daleko odbiega od sztywnego kanonu światowych salonów muzycznych. I to jest wspaniałe! Strauss ze swoimi walcami też był na początku odbierany przez "salony" jako bardziej grajek dla tłumów w resursach...

Awatar użytkownika
Fredra
Miłośnik zwierząt
Miłośnik zwierząt
Posty: 168
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 16:25
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: granatoweszklo
Kontakt:

Post autor: Fredra » poniedziałek 03 gru 2018, 22:17

Smutno? :cat_sad: Mnie to niesamowicie relaksuje. To prawda, jest w tej muzyce jakaś melancholia ale własnie to poczucie zawieszenia w przestrzeni mnie utula. Gymnopédies są jak ciepły kocyk, jak kocie kroki na rozgrzanych jesiennym słońcem deskach podłogi, jak zapach żywicy i wirujący w powietrzu kurz ♥ Jest lekko i nigdzie nie trzeba się spieszyć ♥ Gnossiennes są faktycznie odrobinę bardziej niepokojące i tęskne. Uwielbiam do nich ćwiczyć i wyobrażać sobie że robię to doskonale :P

Walc faktycznie bardzo uroczy, ma w sobie jakiś świąteczny sznyt :D i totalnie jestem w stanie wyobrazić sobie do niego pociesznego pingwinka :P
Na poprawę humoru polecam Walc pomyłek (pomylony?) mnie niezmiennie bawi xD
Mistake waltz

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 768
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » wtorek 04 gru 2018, 01:21

Piekna muza, Gymnopedies bardzo nostalgiczne, Erik tajemniczo brzmi, fajne porównanie do tych pierwszych kroków. Andree to faktycznie majstersztyki i ciekawa odmiana jak dla mnie klasyczno-humorystyczna a w bonusie niezłe balety :D dzięki za to :) Troche klasyki a wcześniej hymny alicjowe czyli wolnosć w muzyce :) Lubie bardzo takie powroty ,to mnie na trochę skutecznie odessało od tego czego słucham znów w kółko (niektóre ich rzeczy są w tym języku a inne po włosku).





Kiedyś lubiłem sobie przy tym budowac w simsach :)
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
_wengiel
Roznosiciel kawy
Posty: 19
Rejestracja: wtorek 20 lis 2018, 08:42
Origin ID: _turtlesflowers

Post autor: _wengiel » środa 05 gru 2018, 00:55

Przyszło mi kiedyś grywać w gry z serii GTA. Wiecie, jeżdżenie po chodnikach, przechodzenie przez jezdnię na czerwonym świetle albo po miejscach nieoznakowanych, takie klimaty. Przy poświęceniu uwagi można też odkryć całkiem niezłe utwory muzyczne. W "czwórce" na przykład, miałem przyjemność usłuchać takiej oto przyjemnej muzyczki:

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » piątek 07 gru 2018, 00:41

Ależ wspaniale jest wstąpić do tego kącika... I jaki przekrój muzyczny - od baletu do flutes aż po muzę elektroniczną... Wielki relaks. Wielkie dzięki...
Delsu - posłuchaj jeszcze jedno flutes - tym razem panflutes, ale w jakim wykonaniu!



warto go pooglądać - bo jest tak widowiskowy jak Vanessa May, która jest dla Fredrusi



Carbo - dla ciebie muza relaksacyjna - z pięknymi widokami


Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 768
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » poniedziałek 10 gru 2018, 23:34

Bardzo fajna muza Karbo, mocno przyjemna elektronika ambientowa i przyznaję, że nie skojarzybym tego z klimatami GTA.
Wspaniała porcyja muzyki ALicze, niesmiertelna pani Mae a wcześniej klip Rojas, który już mi sie gdzies przewinął, tak mam chyba poza Japonią i juropejskim gotykiem ogromny niebezpiecznie narastający odpał na Ameryke Południową więc dzięki za tą wyprawę! Planuje znów porwać się z siekierka na słońce i przerobić pustyną zatoczke czy tam Oaze jak kto woli w mały pseudo-Meksyk ale czy to sie uda to jeszcze nie mam bladego pojęcia jednak odpowiednia do danego klimatu muza bardzo mi zawsze pomaga w budowaniu różnych rzeczy (w ramach cielawości budując japońskie bloczki współczesne kiedyś ,posłuchałem sobie japońskiego hiphopu :D ).
Na koniec aż 3 godziny bardziej uniwersalnego miuzika przy którym można praktycznie tworzyc wszystko a do tego natura w bliższych nam klimatach. Wy tez lubicie sobie czasem posłuchać przy grze czegos zupełnie innego niż simsowa muzyka?
Ps: na dobranoc coś chyba inspirowanego pradawnymi kurozaurami choć i panfluty tu pobrzmiewają :)

Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » wtorek 11 gru 2018, 01:24

Sorry - rzeczywiście przekręciłam nazwisko Vanessy - ale jakoś mi to umknęło - dzięki.
Vanessa przeżyła niezłe trzęsienie ziemi, gdy ją zdyskwalifikowano za przekupne wyniki do konkurencji alpejskiej (jest także narciarką). Mimo, że ją niedawno zrehabilitowano, to zamieszanie pozostawiło jakiś niemiły fetorek...

Widziałam na youtube fajniejsze klipy z Rojasem, ale już nie miałam siły szukać...

Ale przy okazji pokażę inną moją fascynację... Vitas... Trudno zakwalifikować mi tego chłopaka (chłopaka?) do jakiejś szufladki. Ma niezwykłą charyzmę i cechy showmana, a głos to niezwykle trudny kontratenor,ale jego początki to przede wszystkim opera.
Dziś wygląda trochę inaczej, ale jeszcze kilka lat temu miał twarz jak dziewczyna... I głos kobiecy, stąd mój znak zapytania (żartobliwy)




Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » wtorek 11 gru 2018, 01:32

A przez przypadek znalazłam ten wstrząsający materiał....


Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » środa 06 lut 2019, 15:43

Dziś zobaczyłam bardzo smutnego newsa

https://plejada.pl/newsy/stan-borys-w-s ... ie/k6672zz

Nie wiadomo jak to się skończy...

Uwielbiałam i uwielbiam jego Jaskółkę... Spacer dziką plażą, Annę...

Wkleję coś mniej znanego. Ten wiersz Norwida uwielbiam, i znam na pamięć - tyle lat...

Słuchać należy głośno. I nocą :)


Awatar użytkownika
Marvi
Stalker
Stalker
Posty: 98
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:41

Post autor: Marvi » środa 06 lut 2019, 18:46

Szczerze mówiąc tego nie słyszałam. Słyszałam interpretację w wykonaniu Closterkellera - też jest mocna.


Swoja drogą z tego wiersza zaczerpnął tytuł Andrzejewski do swojej powieści "Popiół i diament" (i uczynił zresztą z pierwszej zwrotki motto).

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » środa 06 lut 2019, 22:23

Jakiż żal ogromny, że geniuszu tego poety, malarza, rysownika - nie doceniono za jego życia. Pochodził z rodziny szlacheckiej, z koligacjami wywodzonymi od króla Sobieskiego. Nie był więc byle chłystkiem... Ale... błąkał się po świecie klepiąc biedę... Żył z pomocy innych Polaków na obczyźnie. Spotkał Słowackiego, Mickiewicza, Krasińskiego... I niestety - Marię Kalergis...
Spotkał też wielu ludzi o wielkim sercu... Trafiał jednak na nie te co trzeba kobiety. Z informacji do jakich dotarłam wynika, że cierpiał na depresję, do tego doszła gruźlica (z biedy)... Zmarł w przytułku...
Jego twórczością zainteresowano się w okresie Młodej Polski, ale prawdziwe zainteresowanie jego poezją przyniosły utwory Niemena. Osobiście kocham jego wiersz "W Weronie" - też nauczyłam się go na pamięć. Lubię jego wersję"śpiewaną" - w wykonaniu Wandy Warskiej.



Awatar użytkownika
Marvi
Stalker
Stalker
Posty: 98
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:41

Post autor: Marvi » środa 06 lut 2019, 23:33

Ech, o "W Weronie" to już nawet zapomniałam... Zawsze lubiłam ostatnią zwrotkę - przewrotną. Chociaż dla mnie w topce wierszy o tej "najromantyczniejszej parze" na pierwszym miejscu niezmiennie stoi "*** jestem julią" Poświatowskiej. I szalenie żałuję, że nikt nie zaaranżował tego wiersza dla Wyrodek, bo jej wykonanie "Koniugacji" (toże Poświatowskiej) bije akurat wykonanie Warskiej na łeb (pardon, tak uważam, subiektywnie) i mogłoby to być złoto (pozwolę sobie wrzucić link).

A pozostając jeszcze przez chwilę przy Norwidzie, to nasuwa mi się na myśl Gintrowski i "Ty mnie do pieśni pokornej nie wołaj".

Głos Gintrowskiego to ciarrrry. I zdecydowanie bardziej pasuje do Norwida aniżeli interpretacja Melnarowicza (gdyby to nie był ten wiersz, to piosenka jak najbardziej do przyjęcia,- brzmi jak SDM). Wrzucę dla porządku:

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 768
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » piątek 08 lut 2019, 00:30

Vitas nietuzinkowy ale i ciekawie ,że zaroiło sie nam od polskiej "klasyki".Świetna podróż. Dzięki Marvi za Clostersów, mega kawałek bardzo kojarzy mi się z utworami Artrosis i pewnie nie wpadłbym na związek z insza polska klasyką. Tak sobie myslę, że może tak powstały pierwsze pieśni z konkretnym tekstem; przez połaczenie poezji i śpiewu, ciekawe kiedy to się zaczeło (takie rozkminy lunatykującego Delsa). Podoba mi się apropos "W Weronie" skądinąd chyba mi juz znane (chyba bo skleroze mam). Na sentymenty mi się tez wzięło chyba dzięki wspomnianemu kawałkowi... :)

Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 308
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » piątek 08 lut 2019, 03:28

Wiem że to tak nieładnie wskakiwać z czymś nowym bez wypowiedzenia się na temat propozycji poprzedników.Obiecuję, że nadrobię zaległości! Większości ztych utworów słuchałam ale znałam niewiele, dlatego trzeba sie dobrze wsłuchać by je ocenić.

@Alibali ten Fred to smutne... Trochę szkoda, że takie nagrania powypuszczano, kiedy ten gość robił wszystko, żeby ukryć ślady choroby. Z drugiej strony nie ma się czego wstydzić - tym bardziej podziwiam determinację w nagrywaniu nowych wokali. Jeśli ktoś ciekawy, to ostatnim jego utworem jest Mother Love, niedokończone zresztą (ostatnią zwrotkę nie bez powodu śpiewa kolega z zespołu Queen). Polecam!

A tak sobie słucham muzyki w nocy i naszło mnie, żeby wkleić ten filmik.
To jest występ Davida Gilmoura, jednego z moich ulubionych muzyków, na którym miałam przyjemność być. Koncert odbył się w Stoczni Gdańskiej w ramach Przestrzeni Wolności w roku 26 sierpnia 2006 roku. Był to także ostatni występ na żywo pianisty Richarda Wrighta, który dwa lata później zmarł na raka.
Piosenka jest o tyle szczególna że właściwie nigdy nie bywała grana na koncertach. Wyjątkowo zagrali ja właśnie w Gdańsku a to ze względu na tekst...

(nie jest to wybitne tłumaczenie, znalazłam na tekstowo.pl)

W dniu, w którym runął mur,
Okowy rzucono na ziemię
I z kieliszkami wzniesionymi w toascie,
Zakrzyknęliśmy na powitanie wolności.
W dniu, w którym runeła sciana,
Statek Głupców w końcu osiadł na mieliznie,
Obietnice rozjasniły noc,
Jak papierowe gołabki na wietrze.

Śniłem, że ode mnie odeszłaś.
Ani ciepło, ani nawet duma nie pozostała,
I mimo, że mnie potrzebowałaś,
Było jasne, że nic dla ciebie nie mogę zrobić,

Teraz życie traci wartość dzień po dniu,
Gdy przyjaciele i sąsiedzi sie odwracaja
I dokonuje sie zmiana, która mimo żalu
Jest nieodwracalna.
Teraz granice przesuwają się jak piaski pustyni,
Gdy narody umywają swoje splamione krwią ręce
Lojalnosci i historii w odcieniach szarosci.

Obudziłem sie na głos bebnów
Grała muzyka, wslizgneło sie poranne słonce
Obróciłem sie i spojrzałem na ciebie
I wszystko prócz gorzkiego wspomnienia odeszło
Odeszło

Jeszcze jako ciekawostkek dodam, ze zaproszono do współpracy Zbigniewa Preisnera (orkiestra), Leszka Możdżera (fortepian). Akompaniuje Polska Filharmonia Bałtycka.


Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » piątek 08 lut 2019, 11:29

Słowa mocne - pełne metafor zrozumiałych niestety - pewnie tylko dla naszego pokolenia - pokolenia Mamutów...

Kiedyś przeczytałam o złośliwym (?) żarcie Pabla Picassa, którego papierowe gołąbki pokoju są wspomniane w tym utworze. Przyjechał do Polski na pierwszy Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, który odbywał się we Wrocławiu w 1948 r. Dlaczego Picasso? Polska zachwycała się nim (i wszystkimi, którzy jak on romansowali z komunizmem).
Zakwaterowano go we wrocławskim hotelu Monopol - ówczesnym cudzie komfortu dla wyższych sfer (kiedyś pisałam o tym hotelu - specjalnie dobudowano mu balkon - wykusz, z którego miał przemawiać do mieszkańców miasta sam Adolf Hitler).
No i ten złośliwiec Picasso rysował swego słynnego gołąbka pokoju zgromadzonej publice, i wielu szczęśliwców odeszło z takim rarytasem. Tyle, że w domu okazywało się, że gołąbek zniknął! Odleciał? Skądże - Picasso narysował wszystkie gołąbki atramentem sympatycznym!
Uważam, że to było wielkie świństwo.
To tak na marginesie - bo już zaczęliśmy uderzać w bardzo patetyczne tony. :)

Sorry, że umieściłam to nagranie z Fredem. Chciałam tylko dać wyraz konsternacji, jaka mnie ogarnęła po obejrzeniu tego materiału. Uwielbiałam jego piosenki, szczególnie - I want to break free - piosenkę tak wieloznaczną w świetle tego, co teraz o nim wiemy. Ale rozbawiła mnie tym rozdwojeniem treści i obrazu...
- Od czego czy - z czego Freddy chce się uwolnić? Z okowów codzienności (to sprzątanie) Z okowów namiętności i epikurejskiego rozpasania (to gargantuiczne rzucanie się na stos żarcia, kojarzące się raczej z rzuceniem się na wielką kupę łajna), od lęku i choroby... Sądzę raczej, że to ostatnie.

Wklejam mniej znany wideoklip ( z wklejanym fantastycznie tekstem)


Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 308
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » piątek 08 lut 2019, 23:36

Alu, Freddie na 99% nie wiedział jeszcze wtedy, ze ma HIV, wiec opcja choroby odpada. Z ta piosenką jest mały problem, ponieważ teledysk miał być wieloznacznym żartem choć oczywiście można się w nim doszukiwać wielu podtekstów. To jest własnie świetne w sztuce, że możemy sobie dowolnie interpretować treści i wymyślać znaczenia, o jakich się twórcom nie śniło. Niestety, przysporzyła także (ta piosenka) problemów zespołowi... Nie pamiętam gdzie (chyba w Brazylii ale ręki nie dam uciąć) zrobiło się nieprzyjemnie na koncercie, kiedy Freddie wybiegł na scenę z gigantycznym, sztucznym biustem na torsie i zaczął wykonywać IWTBF a publika odczytała to jako profanację, bo w ich kraju uczyniono ten song czymś w rodzaju hymnu jakiegoś tam ruchu oporu.

Taką szczerą, bezpośrednio dotycząca choroby piosenką jest właśnie Mother Love, ostatni utwór nagrany przed śmiercią (i niedokończony zresztą).

Znalazłam wersję z tekstem. Ostatnią zwrotkę śpiewa Brian May z powodów jak wiemy bardzo przykrych.
Ciekawostka - ostatnie foto to malutki Freddie. :)



A ta pani to mama Freddiego, Jer Bulsara, przeglądająca stare zdjęcia syna (jakoś pasuje, w końcu to adresatka utworu):
Obrazek

Jesli chodzi o te filmy z czasów choroby, to oczywiście pełno tego na yt i są rzeczywiście wstrząsające. Inna sprawa, ze mnóstwo nieznanych materiałów wyciekło do netu i w sumie dobrze, bo o Fredzie dla mnie nigdy za wiele! :D

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 574
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » sobota 09 lut 2019, 01:12

Freddie był podobny do matki - widać gołym okiem. Ten sam uśmiech...Nie ma nic tragiczniejszego niż śmierć dziecka, za życia matki... W jakimkolwiek by ono było wieku.
Ja wiem Aericiu że w okresie powstania IWTBF był jeszcze zdrowy. Tak sobie tylko dywagowałam. A tę piosenkę po prostu lofciam!
Miło, że mam wspólniczkę w uwielbieniu do piosenek Freddiego i Królowej.

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 768
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » sobota 09 lut 2019, 06:17

Nie wiedziałem o tym utworze. Zawsze porusza w tym wszystkim walka mimo wszystko także o prawo do radości z życia, walka o dalsze tworzenie normalność i życie ,podobnie jak w przypadku Davida Bowie, który nawet ze swoich ostatch dni uczynił sztukę nagrywając płytę (pożegnalną) i niekonwencjonalny teledysk będący alegorią tego co przeżywa.

Wracając do Qeen to zostawie mój ulubiony kawałek.

Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

ODPOWIEDZ

Wróć do „O wszystkim i o niczym”