+18 Vimes CZ8 Prawie Happy End - ostatnia

Awatar użytkownika
bobas52
Mistrz Humoru
Mistrz Humoru
Posty: 272
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 19:12
Lokalizacja: Gliwice
Origin ID: bobas52

Re: +18 Vimes CZ:3-6 Romeo,Julia i troche Otella

Post autor: bobas52 » poniedziałek 02 lip 2018, 12:01

"Kochaj się zdalnie" :03-face-with-tears-of-joy: - ten Stwórca faktycznie potrafi mieć nowatorskie pomysły.
Najpierw sam podesłał chłopakowi dziewczynę a teraz narzucił mu celibat ... dodatkowo stale stawia jakieś wymagania. A to podciągnąć logikę, albo rozpocząć karierę detektywa :shock: ... i jak tu żyć :)
Pupilowi należą się wyrazy uznania, że wytrzymuje to wszystko i z podziwu godną konsekwencją próbuje nie poddać się tyrani Stwórcy :D... czego dowodem może być ślub z Klejnocikiem :D .
Eksperymenty Stwórcy pozwolę sobie pominąć milczeniem :lol:
Konsekwencją samotnego wyjazdu Jona do Selvadorady były po jego powrocie, narodziny bliźniaków :D, natomiast dzięki podszeptom przyjaciółki rozpad małżeństwa.

No w końcu dobry tekst na trudny temat. Zdrada nigdy nie bierze się z niczego.W szczęśliwym i dobrze funkcjonującym związku rzadko dochodzi do zdrady, a okazje do niewierności zwykle przytrafiają się tym, którzy ich szukają. Pewność, że jesteś z odpowiednią sobą, którą kochasz, szanujesz i jesteś jej wierna, jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Wierność i dojrzałość emocjonalna pozwala świadomie dostrzec wartość związku i być bardziej odpowiedzialnym za wszystkie podejmowane decyzje.

Dygresja - no cóż wybór partnera do zdrady do trafionych nie należał ...po prostu wzięła to co się trafiło ;)

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 436
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » poniedziałek 02 lip 2018, 23:07

Dziekuję Misiu, :hearts/heavy-black-heart: Ari :hearts/heavy-black-heart: i Bożenko :hearts/heavy-black-heart: za opatrzenie komentarzami mojego reportażu z gry. Od pewnego czasu Stwórca przestał byc reżyserem , a został reporterem - scenariusze teraz pisze sam piksel wykorzystujacy mozliwosci modyfikacji, a jak dobrze napisała Ari "jesli on coś CHCE to CHCE i nie odspawasz * XD . A piksel jest jaki jest.. Obojetnie jakie tam ma cechy pragnie jednego i w tym akurat nie odbiega od "nie pikseli" z realu. Chce być szczęsliwy .
W czym odbiega od człowieka , to w tym , ze nie ma zadnych skrupułów moralnych i wykorzysta wszystko co moze by ten stan szęśliwosci osiągnąć. Choc takich "pikseli" mozna spotkac i w naszym realnycm swiecie , ale tu oni się lepiej maskują. W Simlandii maskować sie nie potrzebują - czego im tylko brak to "wolnosci" od myszki. Ale znieś ograniczniki ustawione przez EA czyli simowy "spis zakazow czego nie wolno robic " i daj im tę wolnosc od myszki - u mnie to jest 200 najwyzsza granica autonomii w grze - to zostanie banda egoistów bez skrupółów. Stan ktory prawdopodobnie osiągnęła juz całkiem spora część i naszego społeczeństwa, choć w zyciu sie do tego nie przyzna .
ORIGIN ID Kreatora

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 230
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » czwartek 05 lip 2018, 18:40

Słodkie rodzinne życie nigdy nie pasowało Vimesowi, nawet jego dziadek nie pochwaliłby takiego stałego związku, od którego po pewnym czasie wieje nudą. :cat_no: Co innego potomstwo, można je mieć, a może nawet powinno się je mieć, by przedłużyć ród. Najlepiej bez zobowiązań, bo wychowywanie dzieci czasem jest gorsze od pielęgnowania ogródka. Roślinki trochę sobie ponarzekają i obgadają , ale wystarczy chlusnąć na nie wodą i jest spokój, a dzieci stale wymagają uwagi, i jak tu przy nich znaleźć czas na skoki w bok. :cat_mwaha:
Słodki kociak Jewel, wniósł trochę świeżej krwi do gry i zaintrygował Jona. :cat_lovely:
Wprawdzie ich pierwsze spotkania nie należały do udanych, bo dziewczę miało dylemat, czy jest jeszcze dzieckiem, czy już dorosłą, ale po utracie niewinności już wiedziała dokładnie co chce, i szybko owinęła sobie Jona wokół paluszka. :38-face-stuck-out-tongue:
Natomiast Stwórca zadowolony, że wreszcie coś drgnęło XD, postanowił im ofiarować dodatkowy mod i urozmaicić ich przeżycia. I przez tą samowolkę pikseli wycieli mu zaskakujący numerek w postaci tajemnego ślubu. Na dodatek ta mała „Lolitka z Galerii”, puściła kantem Jona, zdradzając go z pierwszym lepszym facetem napotkanym w klubie. :48-astonished-face:
Tego się nie spodziewałam, a dziadek Vimes pewnie ze zdumienia obraca się w grobie. :03S-face-with-tears-of-joy:
W życiu tego moda u mnie w grze nie będzie!!! Wolność, wolnością, ale ja preferuję granice wyznaczane moją myszką. :86-imp:
Kochana przyjaciółko, uwielbiam twoje opowiadania pełne humoru, fantastycznych dialogów pomiędzy Stwórcą a podopiecznym, świetnych pogaduszek roślinnych, i opisów perypetii jakie miewasz w swojej gierce. :hearts/kiss-mark: :hearts/heavy-black-heart:

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 436
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » niedziela 08 lip 2018, 13:50

Dziekuje Gabi ! :hearts/two-hearts:
Amnezja
----------------------------------------------------------
Po tym ostatnio opisanym, pamiętnym zdarzeniu wszystkie plany Stwórcy szlag trafił. Nie było opcji by niewierna mogła sie wprowadzić go meża, bo on z nią nawet rozmawiać nie chcial. Rudi i Suzi - blizniaki zostały tam gdzie były. Jedno dobre ze Stworca nie musiał sie bawić z nocnikami. Dolozyl im MC wszystkie umiejetnosci i miał z głowy. Jon jednak nie zamierzał się rozwodzić. Bo i po co? Taka namiętnosc przezywa sie tylko raz i była słaba szansa , ze spotka kogoś z kim chcialby znów się związać na poważnie. Przygody niezobowiązujące tak - druga zona? NEVER! Przynajmniej na to wyglądało.
a05.06.2018_17-29-38.jpg
Stwórca nie nie zaniedbal dzieciakow i regularnie wysyłal tatusia w odwiedziny do potomstwa.
Na próżno piksel protestował
- Znowu spotkam tę moją niby żonę! Nie chcę ! Nienawidzę jej!
- Nie idziesz do zony tylko do dzieci. Zapomniałeś? Masz rozkoszną dwójeczkę do obskoczenia.
Po paru wizytach zwyczaj sie utarł , ze gdy Jon stawal w dezwiach Jewel natychmiast wychodziła na spacerek. Przebywanie z wrogo nastawionym mężem do przyjemności zapewne nie należało.
c27.06.2018_00-22-01.jpg
Z Rudiego był niezły ananas - uwielbiał smiecić i Jon zwyczajowo spedzał pierwszą część wizyty sprzątając dobrowolnie cudzą chatę. Oczywiscie smarkacz natychmiast zasmiecał ja na nowo,
- No nie wyrabiam , wezwij teleport ! Chcę do domu! Dopiero co tu posprzatałem...
- Wyrobisz spoko. A w nagrodę bedziesz mogl sie pobawić domkiem dla lalek - kusil Stwórca;
Tak wiec drugą połowę wizyty Jon przewaznie spędzał pod domkiem dlla lalek. Skąd taka fascynacja dorosłych simów tymi lalkami? Dlatego, ze moga sie tymi lalkami bawic tylko w towarzystwie dzieci?
d127.06.2018_00d24-10.jpg
W miedzyczasie Jon jeszcze 2 razy odwiedzał swiatynie w Selvadoradzie próbując skompletować wszystkie relikty, choć nie marzył wcale o spotkanu z dawnymi bogami i gdyby tylko on mógł o tym decydować jego noga by w Selvadoradzie nie postała. Miał po dziurki w nosie ratowania nieszczesnych kapibar. To Stworca - nie on - miał słabosć do Selvadorady ze względu na stojącą tam ulubioną chatę, ktorą tylko przy takiej okazji mógł odwiedzić. Chata pasowała tylko tam i nigdzie wiecej niestety.
- Wyciągamy tort i urządzamy urodziny - zarządził Stwórca po powrocie z Swlvadorady
- Własnie teraz? -jęknął Jon do ktorego wpadła z wizytą zaprzyjaźniona wampirzyca i mógłby to być - gdyby ona sie tylko na to zdecydowała - niezapomniany wieczór dla niego. Nie musiał ale mógłby być.. I własnie ta niepewnośc dodawała smaczku calej sytuacji. No a teraz sytuacje przez Stwórce diabli wzięli i mogł i opcja "seksu z wampirzycą" poszła się bujać.
- To będzie cud - pomyślał wściekły - jesli ta dama nie wybędzie trzaskając drzwiami po tych urodzinach.
-- Powiedz pani "papa" i wyciagaj swieczki urodzinowe, bo nie mamy wyboru - oznajmił Stwórca - przecież wiesz, ze jak te urodziny gra z mamusią dzieciakom wyprawi, to Twoje potomstwo nie wyzbędzie sie do końca zycia cech wieku wczesno - dziecinnego. Teraz to podobno Maxis naprawił, ale nie bedziemy ryzykować.
Jon przesadnym wielbicielem własnych dzieci nie był . Przecież w połowie były produktem tej zdradzieckiej żmiji - jego żony ! Niestety ze Stwórcą klócić sie nie odwazył, bo drań miał myszkę.
e13.06.2018_01-52-59.jpg
No niestety miał tę myszke, zeby go szlag trafił! Najwieksze marzenie Jona, zeby toto mu się wreszcie zepsuło niestety wciąż nie zostało spełnione. Mógł walnąć pięścią w stól w ramach protestu , gdy na cos się nie zgadzał. Niestety takie gesty na Stwórct wrazenia nie robiły i Jon mógł sobie ptotestować do upojenia ! Albowiem Suzi wróciła po urodzinach do mamy , ale Rudi nie. Historia sie powtórzyła, choc Stworca zaklinał sie, ze juz nigdy więcej takiego idiotyzmu jak wychowywanie potomka nie popeni, to jednak to zrobił.
Potomek tez nie wyglądał na zachwyconego. W domu u mamy robił co chciał, a tu wygladało na to ze właśnie nastąpił koniec tej wolności.
f09.06.2018_02-04-34.jpg
Koniec wolnosci nastąpił faktycznie ale dla tatusia. Od godziny trzeciej po południu Jon musiał już warować w domu, by nadzorować swoje dziecię. Wizyty panienek zostały zakazane , a te ktore próbowały się wprosić by wpaść "naprawdę tylko na chwilę" były odprawiane z kwitkiem.
Niby przedpołudnia miał wolne - niby... Wizyty w Spa po których wiele sobie obiecywał zaskutkowały serią przymusowych treningów jogi i lataniem po bieżni, bo Stwórcy ubzdurało się ze przytył!
g18.06.2018_00-14-38.jpg
No i proszę ledwie zdązyl na tą trzecią! A tu co mamy ? Rudi przyprowadził koleżankę. No to akurat według Jona było OK , bo zwalniało go od obowiązkowej partii szachów z potomkiem.
h10.06.2018_02-05-26.jpg
Niepilnowany piksel natychmiast z wolną wolą rzucil sie do gitary cały szczesliwy, ze synek ma co robić. O gitarze śnił i marzył nieustannie. Stworca mimo tego co o nim myslał Jon nie był swinią. Gdyby takową świnią był, to schowałby mu tą cholerną gitarę do schowka , bo Jon dobrowolnie sie nie chcial od niej odspawać. Mimo, ze dawno już osiagnął poziom mistrza gry na tym instrumencie i skomponowal wszystkie utwory muzyczne na gitarę jakie były tylko dostępne dalej uwielbiał sobie na niej brzdąkać. Skąd to mu się wzięło? Bo przecież z aspiracją muzyczną pozegnał sie juz dawno temu po jej wypełnieniu i cechy "fan muzyki " nie miał. Prawdopodobnie z biegem lat i 200 procentową autonomią popracował sobie nad cechami charakteru samodzielnie , bo zeby milosnik ksiązek po przeczytaniu 10 stron kazdej ksiazki odstawial znudzony ją na pólke i pędził do gitary, to chyba w skrypcie gry nie było. Były dwie opcje - albo się zbugował albo niebezpiecznie uczłowieczył.
Gdy czas minął wszyskie oznaki zaczęły wskazywac jednak na tę opcje drugą , ale pewnosci Stwórca dopiero nabrał sie dopiero wtedy, kiedy w Swiecie nagle z nieba zaczęla lać sie woda... Na dzien dzisiejszy niebo było pogodne jak zawsze, trwało nieustanne lato i nic nie zapowiadalo tego ze niebo nagle zacznie przeciekać!
i09.06.2018_02-26-06.jpg
Rudi był istotą bardzo towarzyską i korowód sprowadzanych po szkole do domu kolezanek, trwał. Jak dotąd nigdy gra nie przyprowadziła mu do chaty kolegi! Zdecydowanie jest to gra samoucząca się , o malym rozumku wprawdzie ale wytarczającym do odkrycia , ze kolezanki lepiej będą pasować do Rudiego niz koledzy. Mozna powiedziec, ze gra z góry wiedziala co z niego wyrośnie....
k14.06.2018_03-19-05.jpg
Jon tez zawierał nowe znajomosci - w tym jedną , ktora mu w przyszłosci skomplikowała zycie w sposób nie przewidziany. Spotkał mianowicie nową sąsiadke, mlodziutką, uroczą Jane Wade i u niej - o ile miał tylko czas wolny - przesiadywal całe przedpołudnia. I choć to nie było przewidziane i sam sie tego nie spodziewał, ani chyba nie chciał - zaangazował sie wcale nieźle w ten związek i bardzo szybko się od tych wizyt uzaleznlł. Zdecydowanie wbrew pozorom był typem "jednej kobiety" , choc nie byl to zwiazek ani tak namiętny ani tak burzliwy jak ten który go kiedys łączył z Jewel.
l06.06.2018_00-11-15.jpg
Ta ostatnia wizyta u Jane ,to byłoby to kolejno miło spędzone przedpołudnie , gdyby Rudi na spólke z grą nieoczekiwanie mu jej nie skopał! Jest taka opcja - wylacz telefon gdy jestes bardzo "busy" i normalne telefony toto wyłacza , ale nie telefon od dyrektora szkoły! Szok był tak duzy, ze Stworca musiał nie tylko Jona ale i piękną Jane resetować , a na sreenie wyskoczył mu alarm: "Error! Error!!!" Ja myśle! Każdemu by wyskoczył "ERROR!!!" , gdyby mu coś tak zadzwonilo w szczytowym momencie...
m.jpg
Nic dziwnego , ze Jon był nie w humorze. Po powrocie do domu zastał nie skruszonego i pełnego poczucia winy potomka, tylko bardzo z siebie zadowolonego szczeniaka, zabawiającego kolejną zaproszoną kolezanke..
n12.06.2018_01-26-24.jpg
Nim koleżanka wybyła, nim Rudi odrobił lekcje Jonowi trochę przeszlo. W sumie byl bardziej rozbawiony niz zły. Za co tu się gniewać, gdy on chyba wcale nie był lepszy od swojego syna. Miał zonę, ale jakby jej nie miał , panienek przewinelo mu sie przez chate od tego czasu z tuzin i zadna nie zrobiła na nim większego wrażenia , dopiero Jane potrafiła jak w tej piosence "stopić jego serca lód" choc nie do końca. Na pewno nie był wzorem moralności. Teoretycznie powinna mu choc odrobine przejsć wściekłosć na zone - ale pasek nienawisci ani drgnał od tamtego pamiętnego wieczoru. Nigdy jej nie wybaczy! Nigdy!
o09.06.2018_03-34-18.jpg
Rudi odrobił lekcję i padając na twarz ze zmęczenia usiłowal jescze wcisnąc w siebie kolacje przed snem. JUTRO.. jutro bedzie ten wielki dzien! Dzień jego urodzin!. Niestety ojciec się nie zgodził na wyprawienie przyjęcia z tej okazji , Nie bedzie gosci , bo na przyjecie ojciec musialby zaprosić mame, a oni są skłoceni ze sobą okropnie! Rudi juz za dobrze mamy nie pamiętał , bo nigdy jej nie spotkal od dnia swojej przeprowadzki. Ani jej ani swojej siostry, która jakims cudem była juz dawno po urodzinach. Czas jest pojeciem relatywnym i widocznie czas Suzi biegl szybciej nie jego czas. Co nie było sprawiedliwe!
p11.06.2018_07-58-26.jpg
Cały ten obrzed ze zdmuchiwaniem swieczek Stworca z trudem przeczekal , bo wprawdzie mniej wiecej wiedział jak Rudi po urodzinach bedzie wyglądał . ale sie juz dawno przekonal ze to co widzimy w CAS i poprawiamy - niektorzy z zasady nie poprawiaja - po sztucznej przemianie dziecka w nastolatka , a potem sobie oglądamy w grze w innym sejfie, a to co dostajemy w grze własciwej, po prawdziwych urodzinach, to są czasem dwie rozne osoby. Podobne - ale tylko podobne. To co wcześniej powstało w CAS z dziecka najpierw zostalo poprawione, potem osiwiało a na koniec poleciało do Galerii pod imieniem Alter Ego na akcję o nazwie Integrity. Mam toto w innej grze i podoba mi sie chyba bardziej niz ten czarnowłosy, zbuntowany młodzian tutaj. Poprawianie w CAS jest jak najbardziej OK dla mnie. Niechy nam dali taki CAS w realu , to juz widzę jak wyznawcy "nie poprawiania" omijają go szerokim łukiem, . gdy cała reszta ludzkosci "bez zasad" pędzi gazem, by przemodelować sobie w nim natychmiast urodę.
r18.06.2018_00-26-04.jpg
Zycie jest pełne przykrych niespodzianek o czym wlasnie ten drugi Rudi, ktory pozostał w tej grze sie dowiedzial. Ko by przypuszczał, ze tak niewinnie wygładające danie wyprodukowane - oczywiście szlag by to - przez ojca, zaopatrzone etykietka "wyśmienite" jest czymś w rodzaju płynnego ognia? I to coś, tak niewinie wyglądające było w domowej lodówce. To, ze on sam z łakomstwa dobrowolnie po po nie sięgnął, choć zostały tam resztki tortu nie miało nic do rzeczy.
s18.06.2018_00-39-30.jpg
Ale to przezycie nic nie znaczyło, w porownaniu do tego , ze nagle swiat, ktory znał sie zepsul i zacząl przeciekać. Od gory! Wynlazek znany parasolem okazał sie byc przydatny , tak samo jak kalosze. Ojcu tez cos sie stalo - od dnia pierwszego deszczu popadł w depresję i choc juz tydzien minął ten stan mu nie przechodził. Rudiemu deszcz sie podobał, chooc ciągle miał dziwne sny, ze zyje w dwóch swiatach rownolegle. Zdecydowanie zycie w swiecie równoleglym było przyjemniejsze - tu musiał przebywać z ojcem pogrązonym w zalobie, gdy w swiecie równoległym mieszkał sobie z seksowna blondynką.
tz27.06.2018_01-45-34.jpg
Stwórca cos musiał z tym zrobić! I zrobił. Trzeba było oddzielic te oba swiaty na amen zanim Rudi dostanie schizofrenii , a Jon zemrze ze smutku po utracie kolejnego przyjaciela ktory zginąl podczas modernizacji swiata. To ze spotkał wiekszość tych "przyjaciól" tylko raz w barze nie miało nic do rzeczy. Okazalo sie ze cecha - nagroda "bardzo przyjacielski " ma swoją cenę...
Najlepszym sposobem było sprawic by Jon dostal amnezji i zapomniał te okolo 100 osob , ktore zdązył poznac , a ktore teraz wymierały masowo. Dodatkowym bonusem byloby to, ze po krotkim urlopie w bibliotece Stwórcy prawdopodobnie jego małzenstwo sie uniewazni , a znienawidzona zona wymaże się mu z pamieci i zmieni status z zony na "nieznajoma". Nalezalo Jona z synem i kotem usunąć z gry , a nastepnie wprowadzić Jona oczywiscie z kotem w tym samym sejfie do jego starego domu. Rudi - teraz tylko w jednej osobie bedzie sobie dalej żył w innym sejfie- swiecie ze swoja seksowną blondynką. Niestety wciaz sie z nia nie mógł dogadać - chyba zaistniała niezgodnosc charakterów :D Moze kiedys Stworca jeszcze do nich wroci - na razie ten swiat równoległy tkwił w archiwum.
Po calej tej operacji okazało się, ze dla gry sakrament małzenski jest świety , nietykalny i nie do usunięcia - przetrwa nawet w bibliotece, gdzie sim spi . Gdy Jon wrocił do swiata zywych okazalo sie ze została mu w pamieci, w genealogii i w znajomosciach jedna, jedyna osoba. Kto? Znienawidzona zona! Nawet po tej klinicznej smierci jej nie przebaczył! Pasek nienawisci był u obojga czerwony niezmiennie.
I dopiero wtedy zrobiło sie w grze naprawdę ciekawie...
w1126.06.2018_23-57-38.jpg
ORIGIN ID Kreatora

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 255
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » niedziela 08 lip 2018, 14:56

Ha, myślałam ze nieco więcej czasu spędzimy z Rudim (myślałam ze to spadkobierca) ale na razie chyba nieprędko pożegnamy Jona. Ciekawe co będzie po zamnezjowaniu botów (btw. ja wlasnie chcę wprowadzić mojemu Simowi jego żonę z poprzedniego życia. Zobaczymy co się stanie...). Stara już, widzę, pilnuje swej trzody.
Dobre scenki z dziećmi - gra Rudiego o tyle zabawna, co chamska (matka na pewno dbała, aby dzieci czuły do tatusia szacunek). Na szczęscie dało się dzieciaka nieco przestawić - choć moze to całe vimesostwo to nie jest coś, co spodobałoby się wojującej feministce. :D
Z tymi cechami to ja nie wiem... niby wielbiciel muzyki u mnie mieszkał ale ciągnęło go do półki z książkami - non stop podchodził i coś próbował czytać. Słabe to jednak bo wodać, ze to chyba tylko dotyczy pragnień, w mniejszym stopniu autonomicznych wyborów.
Jewel dobrze wygląda jak na matkę dorosłych Simów - zablokowała jej starzenie czy zwampirzylas?

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 230
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » czwartek 12 lip 2018, 00:22

Urocze te dzieciaczki :hearts/heavy-black-heart: , i lubię jak są w grze takie bardziej łobuzerskie, choć sprzątanie po nich nie jest już tak zabawne. :02S-grinning-face-smiling-eyes:
Do dżungli już nie zaglądam, pozbierali co mieli do pozbierania, i oprócz widoczków nic mnie tam nie ciągnie. Szkoda, że to jest lokacja wakacyjna, bo okolica cudna i chętnie bym tam osiedliła swoją rodzinkę na stałe.
Co do aspiracji, i szarpania strun przez Jona, to wydaje mi sie, że te piksele zapamiętują swoje stare zamiłowania. U mnie Fabian miał pierwotnie aspiracje "kulturysta" i pomimo tego, że zmieniłam mu chyba ze trzy razy na inną, to i tak stale latał ćwiczyć muskuły. :38-face-stuck-out-tongue:
Rudi, to nieodrodny syn swojego ojca, zarówno z urody jak i charakteru. Tabuny koleżanek i klubik młodocianego Vimesa, to taki mały kroczek w kierunku dorosłego postępowania. :09-winking-face:
Czytając o komunikacie od dyrektora szkoły, turlałam sie ze śmiechu. :a_rolling:
Nie wiem jak wygląda drugi Rudi, ale ten wyrósł na przystojnego, i sadząc po minie, zadziornego młodziana. W historyjce życie miał krótkie, ale w nagrodę dostał wymarzoną seksowną blondyneczkę. Może kiedyś wrócisz do tego sejfu, ale na razie czekam na dalsze losy Jona :14-face-throwing-a-kiss:

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 552
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » piątek 13 lip 2018, 10:32

"Ja śmiecę-Ty sprzatasz" no to chyba najfajniejsza dzieckowa zabawa ze wszystkich mozliwych ;) Dzięki za miodne story. Niesamowicie zaradny twórca posluzył się faktem, że światów równolegle może być więcej niż jeden, bardzo fajnie to wszystko brzmi i działa na wyobrażnię a z Rudiego faktycznie niezłe zółko :D Jon w zaświatach pamiętający bezustannie swoją nietuzinkowa partnerkę, to zapowiada się bardzo ciekawie. Kapitalne teksty i zamysł Elu <3
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
bobas52
Mistrz Humoru
Mistrz Humoru
Posty: 272
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 19:12
Lokalizacja: Gliwice
Origin ID: bobas52

Post autor: bobas52 » piątek 13 lip 2018, 13:18

Dzięki Stwórcy dzieci nie odczuły traumy spowodowanej rozstaniem się rodziców. Tatuś chociaż pod presją, ale odwiedzał swoje potomstwo, i nawet urodziny im wyprawił.
Rudi to skóra zdjęta z tatusia, a jego już w młodym wieku ujawnione zamiłowanie do koleżanek, wskazuje na to, że pod względem charakteru jabłko nie daleko padło od jabłoni :lol:
Urażona ambicja Jona przetrwała nawet kwarantannę w bibliotece, i nie zaowocowała spodziewaną amnezją o byłej żony. Nie darmo mów się, że miłość i nienawiść, to dwie strony tego samego ostrza.
Ciekawa jestem jak dalej potoczą się losy Jona.

najtrudniej jest odejśc.jpg

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 436
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » środa 08 sie 2018, 19:54

Prawie HAPPY END
Odwiedziny u jedynej znajomej osoby - żony, ktorej imię przetwalo w notesiku Jona nie były sukcesem towarzyskim. Nie bardzo pamiętał co było tą przyczyną ich wzajemnej nienawisci ale musiało to być coś potęznego. Najgorszy był fakt, ze nie miał pojecia kto był winien zaistniałej sytuacji . Rachunek prawdopodobienstwa wskazywal. ze wina była po jego stronie. Chyba.. ale pewności nie miał. Nie miał tez większej ochoty na utrzymywania kontaktów towarzyskich z panią, któta uwazała sie za jego żonę i traktowała go jak idiotę sklerotyka.
acats.jpg
Jewel czyniła próby odzyskania męża wydzwaniając do niego codziennie i wyciągając go z domu na spotkania - tym razem zaprosiła go w okolice sterty liści w pobliskim parczku. Trudno powiedzieć na co liczyła. Bo przecież chyba nie na to ze on ja do tej stery lisci zaprosi na jakieś rozrywki! Przezorny jednak zawsze ubezpieczomy więc Jon na wszelki wypadek postanowił liscie spalić. Płonące liście wzvbudziły zainteresowanie nieznajomej - a moze znajomej damy - cholerna amnezja - która na dziesięciostopniwej prywanej skali urody Jona uzyskała punktów siedem. Zona natychmiast zaczęła wygłaszać jakieś zaszłe pretensje o tą pania, a Jon niestety nie był pewien czy pretensje są słuszne czy nie.
b10.07.2018_17-55-21.jpg
Dama z ktora Jona po rozstaniu z Jewel łaczył kiedyś przelotny romansik rozpoznała byłego kochasia w mgnieniu oka , pasek przyjazni skoczył jej jak burza po czym zaproponowała Jonowi wspólny wypad ma pobliska ławeczkę słusznie argumentując, że wtedy przynajmniej bedzie wiedział za co obrywa . Ale Jon nie był zainteresowany. Jedyne o czym marzył w tej chwili było przytulenie kota Z kotem wiedzial na czym stoi.
c10.07.2018_17-54-06.jpg
Wszystko się zmienilo i znajome , przyjazne SPA zamienilo sie w jakies zielonkawe akwarium. Ale ćwiczenia jogi pomagały Jonowi w opanowywaniu emocji , a bylo mu to potrzebne jak nigdy. Oprócz zony poznał po powrocie i zawarl przyjaźń tylko z doma osobami - damą przy liściach i niejakim Stefanem Maluchem , osobnikiem mlodym i zdrowym z wyglądu . Dlatego urzędowa wiadomosc o nagłej śmierci tego jedynego pozyskanego po powrocie zza grobu przyjaciela płci męskiej mocno Jona przygnębiła zapewniając mu znów nastrojnik siedmiodniowej załoby. Cholerna gra leciała w kulki ze Srwórcą chcac go chyba zmusić do opuszczenia starego sejfu!
d19.07.2018_00-17-38.jpg
Jon wydał 500 punktow na likwidację żałobego nastrojnika i postanowil byc baardzo ostrozny w zawieraniu nowych znajomośći. Niemniej nie oparł sie pokusie i dał sie poderwać panience ze SPA dalekiej potomkini rodu Cwirów odpytawszy przedtem dokladnie panne o stan zdrowia. Zdrowie to ona miała zelazne , bo gdy Jon padl wyczerpany po ekscesach panna wykapawszy sie w wannie powróciła w okolicę łózka Jona i spokojnie zabrała sie za lekturę prawdopodobnie czekając na powtókę z rozrywki.
e17.07.2018_02-39-22.jpg
Klimat sie ochłodził i populacja przywdziała zimowe ciuchy. Niestety mimo upływu czasu Jewel nie zamierzała z męża zrezygnować tak zupełnie i na amen. Nabrała zwyczaju wpadania do niego ni stad ni z owąd prawdopodobnie by sprawdzić jak ten sie prowadzi. Na szczęcie uprzedzała z gory, ze sie zjawi. Że Jon witał ją bez entuzjazmu to było za mało powiedziane. Rozmawial z nią wyłacznie i dosłownie za pośrednictwem kota! Niestety Stworca nie cyknął fotki z chmurką z tej rozmowy z kotem, a szkoda bo w chmurce widniala zona starannie przekreslona. Pierwszy raz mi sie taka chmurka zdazyła w grze z okazji rozmowy z kotem i przegapiłam! Mozna powiedziec ze Jon wygłaszał monolog do kota , ktory zona powinna uslyszeć XD
f05.07.2018_02-41-53.jpg
Wkurzona Jewel starała sie z nim rozmawiac bezposrednio ale bez sukcesu. Jon cały okres jej wizyty przeał z kote w objeciach i rozmawiajac wyłacznie z nim. Jewel dla niego nie istniala!
ge05.07.2018_02-43-47.jpg
Dopiero po spotkaniu z Jane Jon powrocil do równowagi. Jane była jego miloscia wielką przed amnezją i odbudowanie uczuć poszło im błyskawcznie. Gdy tylko ja zobaczyl od razu wiedział , ze ta to jest właśnie jego jedyna i to na nia czekał. Żona? Niech sie buja! Z ta chcial być!
h28.06.2018_00-06-46.jpg
W sytuacjach ktore mogłyby się wydawać podejrzane zasłaniał się przed Jane brakiem pamięci - zresztą nawet gdyby przed swoim wypadkiem był super Casanovą, to po pierwsze z taką zoną jak Jewel to byłoby raczej niemozliwe, dwa - przeciez on nie mogłby być takim nieodpowiedzialnym idiotą. Mogłby być?
i15.07.2018_05-50-30.jpg
Na wszelki wypadek Jane postarała sie z nim o własnego dzidziusia, rozkoszną małą w której Stwórca zakochał sie na starcie , a gdy obejrzał ja w CAS uznał ze ta bedzie w jego grze nastepnej na 100 procent.
k15.07.2018_05-25-59.jpg
Jon tez o dziwo za nią przepadał, gdy do dzieci ktore miał z Jewel serca nie miał i nigdy nie leciał do nich sam z wolna wolą. Z tym natomiast słodziakiem najchetniej spedzałby caly czas wizyty.
l15.07.2018_05-22-10.jpg
Zdarzały sie miedzy tata i corką drobne nieporozumienia podczas wspolnej zabawy domkiem dla lalek, bo Jon nie znosił Kena i chcial go z domu dla lalek wypieprzyć, gdy jego córeczka Kena uwielbiała.
m19.07.2018_00-50-33.jpg
Ale generalnie przepadał za ta mała, a z wolna wolą zawsze leciał utulić ją do snu.
Powoli Stworca zaczynał sie łamac , bo widać było, ze ten facet rozpaczliwie chce miec normalna rodzinę , swoje dziecko i swoja kobiete w swoim domu, a nie mieszkać samotnie z kotem.
Jon to nie był Vimes typ Casanowy na 100 procent. Masazystki w SPA omijał teraz szerokim łukiem. Miał swoja Jane i ona chyba mu wystarczała do szczęcia.
Kiedys w Trójce tez mi sie trafił taki typ - a była to Trójke z kompletem modów NRaasa i nie tylko - gdzie praktycznie z drobnymi wyjątkami myszki nie tkalam. I nagle mi się w rodzie Vimesów pojawił też taki dziwak , z wyglądu mafioso dla ktorego istniala tylko i jedynie własna zona! Niestety synowie juz sie w niego nie wdali. Problem polega chyba na tym ze taki gość musi spotkac tą "własciwą" kobietę, gdy gra sie z dziwnymi modami, ktore indywidualizuja piksela i zblizają go do człowieka z wolna wolą. Wtedy liczy sie tylko ta a nie inna i ten z myszką może pikselowi skoczyć. Moze go zmusic by był z inną, ale nie wydusi z niego spontanicznego uczucia i spontanicznych gestów z wolną wolą te uczucie wyrazających.
n15.07.2018_05-43-38.jpg
Nagle Stwórca został oderwany od badan nad stopniem uczłowiedzenia swojego piksela bo odkrył, ze Jane znów była w ciazy! Z modami nie ma sie na ten fakt specjalnie wpływu i jak gosc czy simka zapomną zabezpieczyć ptzed wpadką - a mozna było prezerwatywy kupić bo akurat w tym modzie mozna XD, ale się o tym zapomniało - to szansa na wpadkę jest taka sama jak w realu.
o19.07.2018_00-55-58.jpg
Następne dziecię, tym razem synka Jane urodziła juz w domu Jona dokad sie przeprowadziła. Był dokladna kopia tatusia jak sie okazało po sprawadzeniu w CAS . ale granie Jonem number2 to nie było to czego chciałam wiec mnie to nieco do malucha zniechęciło.
zdjecie
Potem wiadomo , klocki, pieluchy i wszystko to co nudziło w grze Stwórcę totalnie , czytaj Jon był szczesliwy , ale Stwórca nie.
p22.07.2018_02-26-05.jpg
r22.07.2018_03-07-09.jpg
'
s22.07.2018_02-57-15.jpg
Gdy rodzicom w koncu udało sie znaleźć czas na posiłek , bo seksie mogli zapomnieć XD Stworca postanowil sobie wziąc długi urlop od nich i przeniesc sie do swiata rownoległego, gdzie Rudi Alter Ego przechrzczony finalnie na Mike Vimesa - prawie nie wyłazacy z CAS, bo wciąż się Stworcy nie podobał - z czarnym, baardzo złosliwym kotem o imieniu Szogun własnie spotkał po raz pierwszy swoja seksowna blondynke, a takze jej ciemnowłosą siostre oraz nieoczekiwanie pewną "wiewiórke." ktora zdemolowała Stwórcy koncepcje tej nowiusiej gry zupełnie.
t22.07.2018_03-23-35.jpg
Moze kiedys wrócę do świata Jon , ten swiat ronoległy nadal jest w grze nawet nie przeniesiony do archiwum , choc coraz bardziej wątpie w to ze mi sie bedzie chcialo to zrobić, bo wciąz odporny na proby polepszenia urody w CAS, wielbiciel swojego kota Rudi vel Mike zaabsorbował mnie na dziś zupełnie.
ORIGIN ID Kreatora

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 255
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » środa 08 sie 2018, 20:54

Żart z mieszczącą się w macicy kołyską mnie rozwalił! Rewelacyjne miny na kadrze z liśćmi i rozwodem. Nie wiem co tam się podziało ale wyszło świetnie.
Bardzo fajny Disney a Jane naprawdę świetna. Jewel była... hmmm... zbyt oryginalna. Tzn ma kreskówkową twarz ale w nieco innym stylu niż reszta. Jane natomiast ma przyjemną buzię i załkiem niezłe kształty... tylko czemu ona w kostiumie biega

Dzieci Jona urocze. Moze i nie przepadasz za graniem dzieciakami, ale żarty z nimi wychodzą Ci wybornie. Czekam teraz na przygody Rudiego vel Mike... tak, wiem, sama się lenię i to jest karygodne. Obiecuje ze jak mnie złapie to wysmaruję epistołę. Na razie cieszy mnie, ze inni tworzą i mogę sobie poczytać.

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 230
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » środa 08 sie 2018, 22:43

No tak, amnezja jest kłopotliwa, gdy nagle nieznana osoba twierdzi, że jest twoja żoną. I to na dodatek żoną Vimesa, który ucieka zazwyczaj od takich zobowiązań. Biedaczek przeżył niemały szok :02S-grinning-face-smiling-eyes: Pomysł ze spaleniem starty liści rozbawił mnie do łez. :03-face-with-tears-of-joy:
Faktycznie coś musi być na rzeczy, z tym zapamiętywaniem przez simów relacji jakie ich łączyły z innymi, w poprzednich zapisach gry. Zwierze zawsze jest przyjazne, więc z kotem problemu nie ma. Całe szczęście, że znowu odnalazł swoją miłość- Jane, a ich córeczka jest urocza :hearts/two-hearts:
Wow, ten mod potrafi zaskoczyć XD, na szczęście Jon (pozbawiony egoistycznych odruchów Casanowy) uwielbia te dzieciaki i ma poważne zamiary wobec Jane. W sumie Happy End, więc czekam na losy kolejnego potomka Vimesów. :)
Świetne fotki i humorystyczne teksty Elu :hearts/heavy-black-heart:

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 552
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » środa 08 sie 2018, 23:03

Padłem czytając, że "Jon wydał 500 punktow na likwidację żałobego nastrojnika..." :D Niesamowite ,że ta urokliwa skleroze przerwał Jonowi widok tej osoby z która chciał być bardziej niż z obecną... o rety I TE DZIECI :O :D On sie chyba wystraszy jak sobie przypomni całkowicie o co kaman i jak to bywało wcześniej. Najwazniejsze, że rodzina reaktywowana a tata zapobiegawczo z troski o córkę zawalczył nawet z plastikowa konkurencją :D Nawet za pomoca sprytnie przekręconej bajki :D Rudy vel Mike ? Umieram z ciekawości ,kapitalne story, szkoda , że wygląda na koniec ale może się mylę (?) :) <3
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
bobas52
Mistrz Humoru
Mistrz Humoru
Posty: 272
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 19:12
Lokalizacja: Gliwice
Origin ID: bobas52

Post autor: bobas52 » środa 29 sie 2018, 18:03

Prawie Happy End wzrusza i rozbawia, czyli zawiera wszystko co powinno być w romantycznej historyjce.
Urzekła mnie zachwycająca rodzina ze słodkimi dzieciaczkami, których można pozazdrościć oraz jedynym stałym punktem odniesienia czyli - kotem :01-grinning-face: , ale najbardziej zaintrygowała wzmianka o świecie równoległym :o gdzie króluje Mike z Szogunem oraz blondynki, brunetki i "wiewiórki" .
Jak śpiewał Jan Kiepura "brunetki, blondynki - ja wszystkie was dziewczynki całować chcę " - z tego wnoszę, że możemy się spodziewać równie wspaniałej zabawy :D

Awatar użytkownika
Katel
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 27
Rejestracja: czwartek 07 cze 2018, 07:24
Lokalizacja: Podkarpacie
Origin ID: Katel

Post autor: Katel » czwartek 06 wrz 2018, 11:09

Naprawdę miałam mnóstwo zabawy śledząc losy Jona i jego potomstwa :D
Żeby moi simowie chcieli być choć w części tacy kreatywni, albo raczej żeby mnie się częściech chciało posuwać ich pikselowe istnienie na przód...
Amnezja zafundowana Jonowi a wcześniej jego wychowawcze perypetie z Rudim alias Mike :D Liczę, że z czasem wyszperam gdzieś tu na forum perypetie życiowe właśnie jego i jego kota-potwora :D
Generalnie gra z modami zdecydowanie wzbogaca rozgrywkę, czyniąc ją i ciekawszą i bardziej zabawną, bo znacznie mniej przewidywalną. Tego klimatu naprwdę bardzo brak w czystej czwóreczce.
Za to ta historyjka to dowód, że wszystkie (a w każdym razie większość) kłód rzucanych nam pod nogi przez leniwych twórców wytrawny fan gry potrafi obejść :D. Brawo i tak trzymać :D
W przerwach między budową a budową bawię się tak: https://www.wattpad.com/user/Kami-Kate

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 255
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » czwartek 06 wrz 2018, 23:59

vimesu.jpg

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 436
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » piątek 07 wrz 2018, 21:04

I uśmiech z wolna rozjaśnił ponurą twarz Stwórcy jak sobie na to popatrzył. Moze swiat nie jest do konca taki parszywy choc bycie w partii Victariona i wyznawanie jego poglądów akurat teraz bardzo mu pasuje. Stworca nie bedzie wiecej budować, bo kiedys napisał " w pewnej dedykacji "there is no joy without you" i to akurat jest prawda jesli chodzi o budowanie. Więc TEN temat jest skonczony i zamkniety dla mnie.
Ale miło ze choc jedna osoba chce czytac, to co pisze bo nie wszyscy jak sie okazało lubia czytac o nieszczesnych Vimesach.No coz nie jest to literatura najwyzszego lotu i nie wszyctkich bawi . Choc odkrycie tego faktu tez mi dowaliło na góre - nie przecze. Jakże latwo jest komuś dokopać jak sie wie w co walić...
Wiec moze kiedys jak nazbieram troche fotek i odzyskam gdzies zgubione po drodze poczucie humoru moze i powstanie nastepna historyjka .
A na razie dziękuję Ari za ten prezent :hearts/heavy-black-heart:
ORIGIN ID Kreatora

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 174
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » poniedziałek 12 lis 2018, 00:14

Poświęciłam mnóstwo czasu na przeczytanie. Czytało się lekko i wesoło, bo humoru - i to tego, który cenię najbardziej - sytuacyjnego - w tej historyjce nie brak. Masz lekkie pióro, historyjka jest naprawdę dobra. Coś się w niej naprawdę dzieje oprócz tego, co zazwyczaj w simowym świecie. Więc?....

Czekaj, czekaj Elu - coś nie kumam... Czy to koniec tej historyjki? Czy ktoś ci ma za złe, że ją piszesz? Przebąkujesz między wierszami o tym, że komuś się nie podoba... Czy to jest NASZE forum, czy nie?
Mi się podoba. I wielu innym również. Piszesz przecież dla NAS... Więc o co kaman... Nic nie rozumiem...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Strefa Vimesa by kreatora”